Łagodna - F. DostojewskiOpowiadanie znane jest również w innej wersji jako Potulna. Inspiracją do napisania go była notatka w prasie o samobójstwie młodej szwaczki. Dostojewski nazwał to zdarzenie cichym samobójstwem, które prześladuje przez długi czas. I rzeczywiście, taki opis może prześladować, szczególnie gdy ktoś ma coś na sumieniu… jak bohater tego opowiadania.

Właściciel lombardu po samobójstwie żony prowadzi ze sobą monolog wewnętrzny i stara się odpowiedzieć na pytanie: dlaczego doszło do tak strasznej tragedii? Gonitwa myśli i desperackie poszukiwanie przyczyny nieszczęścia w tym retrospekcyjnym przywoływaniu zdarzeń sprawiają, że ta wiwisekcja emocjonalna narratora staje się niezwykle przekonująca. No, ale nie bez przyczyny uważa się przecież Dostojewskiego za mistrza prozy psychologicznej.

W utworze tym mamy też obsesyjnie powracający motyw związku o pokolenie starszego mężczyzny z o wiele młodszą kobietą (elementy autobiograficzne – druga żona pisarza, Anna Grigoriewna Snitkina miała 21 lat, Dostojewski – 46 lat, gdy się pobrali).

Właściciel lombardu poślubia szesnastoletnią dziewczynę, która godzi się na to małżeństwo chyba na zasadzie wyboru mniejszego zła. Jest sierotą wychowywaną przez wyrachowane ciotki chcące wydać ją za mąż za grubego i leciwego już kupca. Dziewczyna przynosi do lombardu ostatnie swoje rzeczy i desperacko szuka zatrudnienia jako guwernantka, jest w tragicznej sytuacji. Przyjmuje oświadczyny właściciela lombardu i wydaje się, że chyba z wdzięczności zaczyna nawet darzyć go głębszym uczuciem. Jednak okazuje się, że mężczyzna wybierając biedną, spokojną i dużo młodszą od siebie dziewczynę za żonę, chciał tym samym dowartościować swoją osobę. Mało tego, w pewien sposób chce zrekompensować sobie krzywdy, których zaznał w życiu od ludzi. Trzyma żonę na dystans, wprowadza w domu upokarzające dla niej zasady, zupełnie nie liczy się z jej zdaniem. Przypomina to bardziej tresurę niż związek partnerski. Z biegiem czasu sytuacja jeszcze bardziej się pogarsza, gdyż poniżona dziewczyna unosi się dumą i buntuje, łamie wszelkie wprowadzone przez męża zakazy. Opór rodzi opór i jeszcze większą oziębłość i alienację. Para oddala się coraz bardziej od siebie w sposób fizyczny (oddzielne łóżka, parawan), ale i emocjonalny.

Kiedy mężczyzna w końcu zrozumie, że naprawdę kocha żonę, okazuje się, że jest już za późno na wspólną przyszłość - spóźnił się o pięć minut, aż o pięć minut. Opadły mu z oczu łuski, jak sam mówi, jednak ta prawda dociera do niego poniewczasie.

Historia ta jest opowieścią o samotności we dwoje, o tym, jak trudno jest się porozumieć z drugim człowiekiem, nawet gdy się go kocha. Jak często u Dostojewskiego, to również historia o kacie i ofierze. Bo przecież mężczyzna przez psychiczne znęcanie się nad żoną doprowadza ją do ostateczności, do samobójstwa. ...czytaj dalej „Łagodna. Opowiadanie fantastyczne” – Fiodor Dostojewski

korepetycje-z-sukcesu-i-majewska-opielkaKsiążka Korepetycje z sukcesu z podtytułem Wszystko, co młody człowiek powinien wiedzieć o sukcesie, powodzeniu i szczęściu ma konkretnego adresata. Myślę, że bardzo uczciwie, że dodany jest ten podtytuł, bo rzeczywiście poradnik skierowany jest przede wszystkim do ludzi wkraczających w dorosłe życie. Osoby zaznajomione nieco z literaturą psychologiczną mogą czuć się nieco zawiedzione, bo niczego odkrywczego raczej z niej się nie dowiedzą.

Natomiast dla młodzieży będzie to bardzo przydatna lektura, w której znajdzie szereg drogowskazów na udane i szczęśliwe życie. Autorka redefiniuje tutaj nieco pojęcie sukcesu i jak sama pisze:
(...) sukces nie sprowadza się jedynie do egoistycznego zdobywania dóbr materialnych, lecz polega przede wszystkim na samorealizacji i nieustannym kształtowaniu poczucia własnej wartości. Pełnię szczęścia osiągają wyłącznie ludzie, którzy znają swoje możliwości i potrafią zachować w życiu codziennym harmonię.


W książce znaleźć można szereg zabawnych, ale zarazem i pouczających historyjek, jak chociażby i tę o pewnym Amerykaninie, który sprzedał swoją ziemię i wyruszył na poszukiwanie diamentów, a okazało się, że to właśnie jego ziemia skrywała te szlachetne kamienie, o czym człowiek ten przekonał się już poniewczasie. Autorka więc pośrednio przekazuje prawdę dość oczywistą, ale o której nie wszyscy pamiętają, że czasami ludzie nie zauważają możliwości, które są w zasięgu ich ręki, a szczęścia szukają gdzieś daleko, za górami i lasami.


...czytaj dalej „Korepetycje z sukcesu” – Iwona Majewska-Opiełka

platon-timajos-kritiasTimajos i Kritias to dwa dialogi Platona, które stały się źródłem różnego rodzaju spekulacji i poszukiwań prawdy o zaginionym lądzie Atlantydy. Właśnie Platonowi i tym dwóm konkretnym utworom  zawdzięczamy ten przekaz.

Nim jednak przejdę do samej Atlantydy kilka szczegółów z innych interesujących zagadnień. Bowiem w pierwszym dziele temat wyspy staje się jedynie pretekstem do omawiania państwa idealnego i snucia rozważań na różnorodne tematy, m. in.: natury świata fizycznego, duchowego, budowy czterech żywiołów, stworzenia wszechświata, jego własności oraz celu. Na uwagę zasługuje fakt, iż Platon uważa, że Demiurg - Stwórca nadał światu kształt kuli:

Co do kształtu, to Bóg dał światu taki, jaki mu najlepiej odpowiadał i który jest zbliżony do Niego. Otóż Żyjącemu, który miał ogarniać w sobie wszystkie żywe jestestwa, najlepiej odpowiadał kształt zdolny objąć w sobie wszystkie możliwe formy. (...) Ten kształt jest spośród wszystkich najdoskonalszy i najbardziej podobny do siebie samego. Bóg bowiem zdawał sobie jasno sprawę z tego, że podobne jest nieskończenie piękniejsze od niepodobnego.

Filozof wprowadza w Timajosie również koncepcję tzw. złotego podziału (inaczej zwanego złotą lub boską proporcją). O tej najdoskonalszej matematycznej proporcji mówi:

W rzeczy samej, gdy z jakichkolwiek trzech liczb, przedstawiających linie lub płaszczyzny, liczba średnia tak się ma do ostatniej jak pierwsza do średniej, i odwrotnie, jeśli liczba średnia tak się ma do pierwszej jak ostatnia do średniej, wtedy średnia staje się pierwszą i ostatnią, a ostatnia i pierwsza staje się z kolei średnią. W ten sposób wszystkie terminy mają tę samą funkcję, wszystkie grają tę samą rolę względem siebie; i w tym wypadku wszystkie tworzą doskonałą jedność.

To tyle ciekawostek związanych z Timajosem. Wracając jednak do Atlantydy, historię o niej Platon wkłada w usta Kritiasa, ten z kolei miał ją usłyszeć od swojego krewnego, również Kritiasa, który powtarzał opowieść za Solonem (nota bene również spowinowaconym z Platonem):

Kritias: Posłuchaj więc, Sokratesie, historii bardzo dziwnej lecz bezwzględnie prawdziwej, takiej, jaka wyszła z ust Solona, najmędrszego z siedmiu mędrców. Był on krewnym i serdecznym przyjacielem Dropidesa, mojego pradziada, jak to zresztą sam potwierdza w wielu miejscach swej poezji. Otóż opowiadał on Kritiasowi, mojemu przodkowi, jak ten na starość lubił wspominać w mojej obecności, że wielkie i zadziwiające czyny dokonane przez to miasto poszły w zapomnienie wskutek upływu czasu i śmierci ludzi. (...)

Opowiem wam starą historię, którą słyszałem nie od młodego człowieka. Miał bowiem wtedy Kritias, jak sam mówił, blisko 90 lat, a ja miałem około 10. Przypadł wtedy dzień Postrzyżyn podczas Apaturii...

Tutaj następuje opis obrzędu i dalej senior Kritias ubolewa:

...gdyby Solon nie uprawiał był poezji tylko dla rozrywki, lecz gdyby się jej poświęcił całą duszą, jak inni, i gdyby ukończył opowieść, którą przywiózł ze sobą z Egiptu, i gdyby później nie był zmuszony rozruchami i innymi klęskami, które znalazł tu po swoim powrocie, do zaniechania jej, to, jak sądzę, ani Hezjod, ani żaden inny poeta nie byłby nigdy doszedł do większej sławy niż on.

Z dalszej opowieści wynika, że Solon będąc w Egipcie w mieście Sais od tamtejszego kapłana dowiedział się, iż cywilizacja grecka jest starsza o 1000 lat od egipskiej, ale Grecy nic o tym nie wiedzą, gdyż:

Lecz u was i u innych narodów, ile razy się ustali posługiwanie się pismem i wszystkim tym, czego potrzeba państwu, znowu w zwykłych odstępach czasu, jak jakaś choroba, spływa potop z nieba i pozwala tylko analfabetom i ignorantom spośród was przeżyć katastrofę. I tak znowu stajecie się na powrót młodymi i nic nie wiecie, co się stało tutaj lub u was w dawnych czasach.

(...) Wasze miasto (Ateny) jest o tysiąc lat starsze, bo otrzymała ona (bogini) wasze nasienie od Ziemi i Hefajstosa. Nasze jest młodsze. Nasze Księgi święte podają 8000 lat od chwili zorganizowania tego kraju. Zatem przedstawię ci pokrótce prawa waszych ziomków, którzy żyli przed  9000 lat (...).

Kapłan opowiada, że Grecy jako potomkowie bogów (pochodzący od Ateny i Hefajstosa) w tych odległych czasach przewyższali pod względami heroizmu i wielkości inne narody. I to oni pokonali wielką armię Atlantydy. ...czytaj dalej Platon – „Timajos” i „Kritias” – czyli w poszukiwaniu Atlantydy

orbis-herodoti

W Dziejach Herodota znaleźć można informacje na temat najdalszych krańców Europy, jednak widać, że wyobrażenie Greków i samego autora o tych terenach były raczej mgliste, żeby nie powiedzieć wręcz baśniowe, oto co pisze na ten temat (Ks. III, 115 - 116):

O krańcach zaś Europy na zachód nie umiem nic pewnego powiedzieć. Ani bowiem osobiście nie przypuszczam, żeby barbarzyńcy nazywali Eridanem jakąś rzekę, uchodzącą do morza północnego, skąd, jak niesie wieść, bursztyn pochodzi, ani też nie wiem o istnieniu wysp Kassyteryd, skąd do nas cyna przybywa. Naprzód bowiem sama już nazwa Eridanos dowodzi, że jest nie barbarzyńska, lecz helleńska, stworzona przez jakiegoś poetę; po wtóre choć usilnie się o to starałem, nie mogę dowiedzieć się od żadnego naocznego świadka, czy poza Europą na północ istnieje morze. W każdym razie z krańca ziemi przybywa do nas cyna i bursztyn.

Jest znaną rzeczą, że w północnej części Europy znajduje się bezspornie najwięcej złota. Ale jak się je uzyskuje, tego także nie potrafię dokładnie podać; opowiadają, że jednoocy ludzie, Arimaspowie, podkradają je gryfom. Nie mogę nawet w to uwierzyć, że istnieją ludzie o jednym oku, którzy poza tym mają podobny do innych ludzi wygląd. A zatem krańce świata, które resztę ziemi otaczają i w sobie zamykają, widocznie same tylko są w posiadaniu tych rzeczy, które my uważamy za najpiękniejsze i najrzadsze.

Warto tutaj też wyjaśnić znaczenie i pochodzenie słowa barbarzyńca, które jak się zdaje Grecy, jak wiele innych nazw. przejęli od Egipcjan. Herodot mówi o tym tak (Ks. II, 158):

Barbarzyńcami zaś nazywają Egipcjanie tych wszystkich, którzy nie mówią tym samym co oni językiem.

Wynika z tego, że określenie to, przynajmniej na początku, nie nosiło żadnej negatywnej konotacji. ...czytaj dalej Antyczna Europa i Scytia w „Dziejach” Herodota

2

herodot-dziejeHerodot z Halikarnasu żyjący w V w. p. n. e. powszechnie uważany jest za ojca historii. Nie  bez przyczyny - jego monumentalne dzieło jest pierwszą tak dokładną i wyczerpującą próbą spisania historii znanego mu świata, a dokładniej rzecz ujmując dziejów wojen Zachodu ze Wschodem, tj. starożytnej Hellady z Imperium Perskim (koalicji greckich związków miast-państw z imperium Achemenidów). Oprócz sprawozdań z działań militarnych znaleźć tutaj też można wiele opisów geograficznych, czy etnograficznych dotyczących Grecji, Persji, Lidii, Babilonii, Egiptu, Scytii i innych miast lub państw Bliskiego Wschodu ówczesnych czasów.

Całość dzieła podzielona jest na dziewięć ksiąg, a każda z nich nosi imię jednej z Muz. Świat antycznych bogów i wyroczni ma tutaj ogromne znaczenie, a Herodot niejednokrotnie wyniki poszczególnych wojen czy bitew stara się tłumaczyć gniewem bądź przychylnością poszczególnych bogów lub bogiń.

Materiałem źródłowym dla tego antycznego historyka w dużej mierze, jak sam podaje, były własne obserwacje, relacje napotkanych ludzi, ale również dzieła literackie jego poprzedników. Narracja Herodota nie należy do najłatwiejszych, bo obfituje w dygresje, opowieści o zawieszonym wątku, do których autor wraca dopiero po pewnym czasie. Jednak, co cenne - Herodot stara się być bardzo obiektywny - często podaje kilka relacji zdarzeń, ostateczną ocenę pozostawiając czytelnikowi.

Odbiór dzieła nie jest prosty nie tylko ze względu na wspomnianą formę. Głównym problemem, na jaki napotka dzisiejszy Czytelnik (pomijając historyków starożytności) tego dzieła, to ogrom informacji o świecie tak naprawdę mu nieznanym. I nie chodzi tutaj jedynie o wydarzenia i postaci mgliście zarysowane i znane z lekcji historii, ale o nazewnictwo, głównie geograficzne, ale nie tylko. Bowiem poza może pojedynczymi wyjątkami, każdy skrawek lądu, czy akwenu wodnego nosił wówczas zupełnie inną nazwę, a nawet miary długości i wag jakimi posługuje się grecki historyk, też są inne. Czytając Herodota nie sposób więc obyć się bez map, słowników i Encyklopedii. Nie da się też Dziejów przeczytać ze zrozumieniem w jeden, czy nawet dwa wieczory, i nie tylko ze względu na objętość utworu (ponad 700 stron), ale właśnie możliwości percepcyjne takich miriad nazw.

Na początku Herodot wyjaśnia genezę wzajemnej wrogości pomiędzy Azją a Europą. Przyczyną miały być wzajemne uprowadzenia kobiet. Jako pierwsi mieli dopuścić się tego Fenicjanie (Azjaci), którzy porwali królewnę Io z Argos. Za to w odwecie Europejczycy uprowadzili z Fenicji Azjatkę Europę, a z Kolchidy - Medeę. Azjaci nie pozostali dłużnymi, jeden z nich - Trojanin Aleksander porwał ze Sparty piękną Helenę. Natomiast najazd Dariusza i Kserksesa na Grecję według Persów miał być swoistą wendettą za wyprawę Greków na Troję.

Oprócz tego w Dziejach wiele jest innych interesujących opowieści, wymienię jedynie niektóre z pierwszych dwóch ksiąg, aby dać choćby przedsmak bogactwa zebranych tu historii: o trumnie długiej na siedem łokci giganta Orestesa (Ks. I, 68), dziejach Cyrusa (Ks.I, 107-130), okrutnym traktowaniu kobiet w kraju armeńskim (ks.I, 196) i asyryjskiej Babilonii (ks.I, 199), królowej Massagetów - Tomarys, która w boju na Cyrusie pomściła śmierć swego syna (Ks. I, 205-214), wynalezieniu kalendarza przez Egipcjan (Ks. II, 4), pomysłowym sposobie uprawy roli nad Nilem (Ks.II, 14), zwyczajach Egipcjan (obrzezaniu, piśmie od prawej do lewej, oddawaniu czci krowie - zwierzęciu poświęconemu bogini Izydzie, składaniu ofiary z barana Amonowi (Ks.II, 35-45); opisie boga Pana i oddawaniu czci kozłom, traktowaniu świni za zwierzę nieczyste (Ks.II, 46-47), kulcie Dionizosa (Ks.II, 48-49) - Herodot uważa tutaj zresztą, że Grecy przejęli większość bóstw właśnie od Egipcjan (Posejdona zaś od Libijczyków, a Hermesa od Pelazgów (Ks. II, 50-53)). Dalej znajdziemy inne ciekawe opisy świętych egipskich zwierząt (krokodyli, hipopotamów, wydr, węgorzy, lisich gęsi, feniksa, ibisa, rogatych węży (Ks.II, 69-76), sposobu balsamowania zwłok (Ks. II, 86-88), relację z wojny trojańskiej (Ks.II, 118-119), opis egipskiej wiary w reinkarnację (Ks.II, 123) oraz sposobu budowy piramid (Ks.II, 124-127).

Spośród wymienianych zwierząt moją uwagę przykuł skrzydlaty wąż, którego opis natychmiast skojarzył mi się z chińskim smokiem (Ks.II, 76):

Kształt zaś węża jest taki jak wężów wodnych. Skrzydeł nie ma on upierzonych, lecz są one prawie jak u nietoperza.

...czytaj dalej Herodot – „Dzieje”